Notice: Undefined variable: wyswietl in /home/srv96109/domains/hotnews.pl/public_html/forum/naglowek.php on line 52

Notice: Undefined variable: edytor in /home/srv96109/domains/hotnews.pl/public_html/forum/naglowek.php on line 60

Dodawanie komentarza

Do tematu: Jak nie tak ? To... srak @

Notice: Undefined index: userinfo in /home/srv96109/domains/hotnews.pl/public_html/body_logowanie.php on line 2

Komentarze do artyku³u: Powiedz NIE cenzurze w internecie!

POKA¯ WSZYSTKIE W¡TKI

Jak nie tak ? To... srak @

~Jacek placek

2011-04-28 00:30:57

A tymczasem powróćmy do wspomnieÅ„ z pierwszego roku moich studiów prawniczych, Do czasu obronienia pracy doktorskiej asystenci pracowali, można rzec, za psie pieniÄ…dze. Toteż tylko wyjÄ…tkowo ambitni i uparci, a niekoniecznie najzdolniejsi, decydowali siÄ™ na karierÄ™ asystenckÄ…. Natomiast czÄ™stymi przypadkami byÅ‚o decydowanie siÄ™ na „asystenckÄ… posadkÄ™” przez córeczki i synalków wziÄ™tych adwokatów, lekarzy medycyny, badylarzy czy innych prywaciarzy czyli przez dzieci tych tatulków bÄ…dź obojga rodziców, którzy mogli wspierać finansowo swoje dzieci nastÄ™pne pięć lat po uzyskaniu stopnia magistra, aż do obrony przez nie pracy doktorskiej, po której sytuacja pÅ‚acowa na uczelni Å›wieżo upieczonych doktorów nieco siÄ™ poprawiaÅ‚a.
   Wreszcie zdarzaÅ‚y siÄ™ też przypadki, jako żywo przypominajÄ…ce istnienie prawa dziedziczenia karier naukowych, kiedy to na tej samej uczelni i na tym samym jej wydziale, karierÄ™ naukowÄ… robiÅ‚ potomek któregoÅ› z profesorów tej uczelni i tego samego jej wydziaÅ‚u vide opisany już przeze mnie wczeÅ›niej dosyć szczegółowo kazus Andrzeja Zolla, wnuka w linii mÄ™skiej legendarnego przedwojennego profesora-cywilisty Fryderyka, przyp.mój.
   Przejdźmy jednak nareszcie do konkretów.
   
   Teraz bÄ™dzie o prawie karnym, ćwiczeniach i egzaminie.
   WykÅ‚adaÅ‚ prawo karne dosyć jasno i przejrzyÅ›cie Kierownik Katedry prof.dr WÅ‚adysÅ‚aw Wolter. ChodziliÅ›my na jego wykÅ‚ady i notowali na przemian z drugim „leserem”, którym już nie pamiÄ™tam, ponieważ w przeciwieÅ„stwie do wykÅ‚adów, obowiÄ…zujÄ…cy podrÄ™cznik „Prawo karne”
   tegoż samego Woltera byÅ‚ tak zawile napisany, takim pokrÄ™tnym stylem wyÅ‚ożone te wszystkie usiÅ‚owania, nieudolne usiÅ‚owania, podżegania, współuczestnictwa, pomocnictwa, „obrony konieczne”, „przekroczenia granic obron koniecznych”, „stany wyższej koniecznoÅ›ci itd., a wszystko bazujÄ…ce na prawniczej szkole niemieckiej, że nie szÅ‚o tego przetrawić, ni zrozumieć. Natomiast wszystkie miÅ‚e mi leserki i leserzy, tak dla hecy, nauczyli siÄ™ na pamięć, jednego ze zdaÅ„ zawartych we wstÄ™pie, napisanym przez autora tego podrÄ™cznika. A zdanie to nawet po tylu latach potrafiÄ™ z grubsza zacytować:
   ZarzucaÅ‚ mi kiedyÅ› wybitny polski karnista, a główny twórca ustawy Juliusz Makarewicz, jakoby dialektycznÄ… żonglerkÄ™. Jednakże logika prawniczego myÅ›lenia jest kanonem od którego odstÄ…pić jest niepodobna.
   O WÅ‚adysÅ‚awie Wolterze krążyÅ‚a wieść, przekazana nam przez starsze roczniki studentów prawa, której prawdziwoÅ›ci nikt nam nie potwierdziÅ‚, jakoby dopiero po przewrocie październikowym w 1956 r. zostaÅ‚ zrehabilitowany i przywrócono mu prawo prowadzenia zajęć na Uczelni. WczeÅ›niej zarzucano mu kolaboracjÄ™ z hitlerowcami w czasach okupacji Krakowa. I to kontakty i współpracÄ™ nie z byle jakimi hitlerowcami, a z samym Hansem Frankiem, który – jak wiadomo – sprawowaÅ‚ w okupowanym Krakowie najwyższÄ… funkcjÄ™ generalnego gubernatora. Zarzucano Wolterowi to, że ów Frank przyjmowaÅ‚ go nawet w swojej prywatnej rezydencji na Wawelu. Tymczasem po październiku okazaÅ‚o siÄ™, że wprawdzie faktycznie tam bywaÅ‚, ale tylko po to, aby wykorzystujÄ…c dawnÄ… znajomość z Hansem Frankiem, wyciÄ…gnąć z tarapatów i pomóc niejednemu z Polaków.
   A skÄ…d wzięła siÄ™ ta dawna znajomość?
   Otóż, na wstÄ™pie wspomniaÅ‚em, że poglÄ…dy Woltera na prawo karne bazowaÅ‚y na szkole karnistów niemieckich, ponieważ Wolter w mÅ‚odoÅ›ci, na dÅ‚ugo przed wybuchem II Wojny Åšwiatowej studiowaÅ‚ na niemieckich uczelniach i tam zetknÄ…Å‚ siÄ™ z bratem Hansa Franka również tam studiujÄ…cego prawo, a za jego poÅ›rednictwem poznaÅ‚ również jego brata Hansa. WiÄ™c nie dziwota, że w ekstremalnych warunkach okupacyjnych, wykorzystujÄ…c tÄ™ dawnÄ… znajomość, staraÅ‚ siÄ™ pomagać zagrożonym Å›miertelnie Polakom.
   Z innych, rodzinnych już wieÅ›ci, jakie o Wolterze krążyÅ‚y, dorzucÄ™ jeszcze tylko, że starsi od nas studenci opowiadali o urodzie dwóch jego córek, podobno bliźniaczek.
   W Katedrze Prawa Karnego, kiedy ja miaÅ‚em z niÄ… kontakt, poza Wolterem pracowali ze studentami: dr Tadeusz Hanausek, bodaj też dr Kazimierz BuchaÅ‚a, asystent mgr WÅ‚adysÅ‚aw MÄ…cior, o którym już w swoim czasie byÅ‚a mowa oraz asystentka mgr dwojga nazwisk Gryszkowa, której imienia ani drugiego nazwiska dziÅ› już nie pamiÄ™tam. Podczas moich dwuletnich studiów na drugim roku, na ćwiczeniach zetknÄ…Å‚em siÄ™ za pierwszym razem z Kazimierzem Buchałą, a za drugim z GryszkowÄ…, mężatkÄ…, sympatycznÄ… dość wysokiego wzrostu asystentkÄ…, z którÄ… nie miaÅ‚em kÅ‚opotów przy uzyskaniu zaliczenia, jak zresztÄ… nie miaÅ‚em kÅ‚opotu również z innymi asystentkami-kobietami podczas moich studiów.
   O Kazimierzu Buchale i Tadeuszu Hanausku już wprawdzie pisaÅ‚em, przy okazji omawiania poczÄ…tków kariery naukowej Andrzeja Zolla, jednak celowym wydaje mi siÄ™ powtórzeniu tu jeszcze raz informacji o nich.
   Obydwaj byli w Katedrze Prawa Karnego – rzec można – jednÄ… nogÄ….
   Dr Hanausek równoczeÅ›nie pracowaÅ‚, a może już nawet kierowaÅ‚ ZakÅ‚adem Kryminalistyki UJ, zaÅ› dr Kazimierz BuchaÅ‚a dziaÅ‚aÅ‚ we wÅ‚adzach adwokackich, bÄ™dÄ…c bodaj prezesem krakowskiej Izby Adwokackiej czy coÅ› koÅ‚o tego.
   O Hanausku poza tym mówiono, że jest zaangażowany w dziaÅ‚alność partyjnÄ… na UJ, choć nie biorÄ™ odpowiedzialnoÅ›ci za prawdziwość tej informacji. Natomiast na pewno prawdziwa jest informacja, że żona Hanauska, której imienia nie pamiÄ™tam, również pracowaÅ‚a na Wydziale Prawa, jako asystentka, ale również nie pamiÄ™tam, w której Katedrze, zaÅ› jej mÅ‚odszy brat w niedalekiej przeszÅ‚oÅ›ci zdaÅ‚ maturÄ™ w krakowskim II Liceum OgólnoksztaÅ‚cÄ…cym im. Jana Sobieskiego, cieszÄ…cym siÄ™ w tym czasie z wysokiego poziomu nauczania.
   Jeszcze bardziej intrygujÄ…ce, a niesprawdzone informacje przekazywali sobie studenci prawa z ust do ust o Kazimierzu Buchale. PamiÄ™tam go, jak zajeżdżaÅ‚ swoim samochodem przed budynek dziekanatu WydziaÅ‚u Prawa przy ul. Olszewskiego 2. ByÅ‚ pozbawiony bodaj prawej rÄ™ki poniżej Å‚okcia i miaÅ‚ drewnianÄ… protezÄ™. Do tej swojej uÅ‚omnoÅ›ci miaÅ‚ też dostosowanÄ… kierownicÄ™ samochodu. I wÅ‚aÅ›nie krążyÅ‚y te intrygujÄ…ce informacje o okolicznoÅ›ciach utraty rÄ™ki przez Buchałę. Podobno w pierwszych latach po okupacji byÅ‚ prokuratorem bÄ…dź sÄ™dziÄ…, który albo tÄ… rÄ™kÄ… oskarżaÅ‚ w tym czasie tzw. wrogów wÅ‚adzy ludowej lub podpisywaÅ‚ tÄ… rÄ™kÄ… wyroki skazujÄ…ce ich w niesprawiedliwych politycznych procesach. I za to, napadniÄ™ty przez jeszcze żyjÄ…cych na wolnoÅ›ci innych wrogów wÅ‚adzy ludowej, za karÄ™ pozbawiony zostaÅ‚ tej prawej rÄ™ki.
   Ze swego egzaminu z prawa karnego nic nie odcisnęło mi siÄ™ w pamiÄ™ci, Ani u kogo go zdawaÅ‚em, ani jak mi szÅ‚o, stÄ…d wnoszÄ™, że zdaÅ‚em go na tzw. ocenÄ™ paÅ„stwowÄ… czyli dostatecznÄ….
   
   W jednym ze znacznie wczeÅ›niejszym fragmencie tych wspomnieÅ„ napisaÅ‚em o leserach, kujonach i parszywych leserach na Wydziale Prawa UJ, poczynajÄ…c od 1957 r. i w latach nastÄ™pnych. ScharakteryzowaÅ‚em wspomniane trzy kategorie studentów. PodaÅ‚em też być może nieco zawyżone procentowe proporcje udziaÅ‚u tych kategorii w ogólnej populacji ówczesnej studenterii. A może w koÅ„cu niezawyżone, biorÄ…c pod uwagÄ™, że na ponad dwieÅ›cie osób studiujÄ…cych w danym roku akademickim na drugim roku Prawa circa poÅ‚owa, to byli repetenci, którzy nie przeszli na rok trzeci, zaÅ› na okoÅ‚o dwieÅ›cie osób studiujÄ…cych na trzecim roku również blisko poÅ‚owa, to byli repetenci, którzy nie przeszli na rok czwarty. Te wspomniane prawie poÅ‚owy repetenckie, to byli wÅ‚aÅ›nie wspomniani leserzy. Odsiew nastÄ™powaÅ‚ w zasadzie na pierwszym roku studiów, a na nastÄ™pnych latach leserzy nie dawali siÄ™ odsiać.
   Jednym z wyrafinowanych leserów byÅ‚em przez trzynaÅ›cie lat również i ja. Nie jestem zresztÄ… z tego specjalnie dumny, ale też nie mam zamiaru po wielu latach wypierać siÄ™ tej swojej leserskiej, ale i przyjemnej przeszÅ‚oÅ›ci.
   Jednak na tej karcie wspominać mam zamiar pewnego kujona, którego można nawet obdarzyć zaszczytnym tytuÅ‚em Kujona TysiÄ…clecia, a z którym – co wyznajÄ™ z ogromnym wstydem – studiowaÅ‚em przez jeden rok akademicki na trzecim roku studiów dziennych WydziaÅ‚u Prawa UJ, a także wspomnÄ™ – tym razem z dumÄ… – o przygodzie, jakiej doÅ›wiadczyÅ‚em w kontakcie z pewnym ówczesnym asystentem, prowadzÄ…cym ćwiczenia z postÄ™powania karnego. O tych postaciach już napisaÅ‚em wprawdzie w którymÅ› z numerów Epigramista, ale siłą rzeczy skrótowo, a tu mam zamiar uwiecznić je w caÅ‚ej ich okazaÅ‚oÅ›ci.
   Postać pierwsza, to wyróżniony niedawno temu zaszczytnym tytuÅ‚em bodaj Europejczyka Roku niejaki Andrzej Zoll, zaÅ› druga, to nie kto inny tylko sam StanisÅ‚aw WaltoÅ›.
   Andrzej Zoll, wnuk otoczonego na Uniwersytecie JagielloÅ„skim legendÄ… swojego dziada cywilisty Fryderyka również Zolla, skazany byÅ‚ już z góry na tym Uniwersytecie na karierÄ™ profesorskÄ…. Na wstÄ™pie trzeba gwoli prawdy przyznać, że Andrzej Zoll sam znacznie dopomógÅ‚, aby ten skazujÄ…cy wyrok mógÅ‚ nastÄ…pić.
   Przeanalizujmy rzecz całą szczegółowiej. Oto Andrzej Zoll byÅ‚ synem bodaj inżyniera, bÄ™dÄ…cego z kolei synem owego Fryderyka i zamieszkiwaÅ‚ z rodzicami w Warszawie. Kiedy jednak postanowiÅ‚ zostać prawnikiem, w peÅ‚ni Å›wiadomie sam lub za namowÄ… rodziców, zamiast rozpocząć studia na bliskim mu terytorialnie Uniwersytecie Warszawskim przyjechaÅ‚ do Krakowa, gdzie na Alma Mater Cracoviensis żywÄ… byÅ‚a legenda jego dziada. I byÅ‚ to krok bezbłędny. Przypuszczać bowiem należy, że już podczas egzaminu wstÄ™pnego na pierwszy rok studiów, wÅ›ród egzaminatorów szum poszedÅ‚, że oto na studia stara siÄ™ prawdziwy wnuk legendarnego krakauerskiego Fryderyka Zolla. ByÅ‚ to ponad wszelkÄ™ wÄ…tpliwość potężny handicap już na samym starcie. ZresztÄ… podczas caÅ‚ych jego dalszych studiów wszyscy egzaminatorzy, jak i wszyscy asystenci na ćwiczeniach obchodzili siÄ™ z Andrzejem Zollem, mówiÄ…c bez ogródek, jak ze zgniÅ‚ym jajem. Jednak trzeba też oddać mu sprawiedliwość, że on sam już na wÅ‚asny rachunek od samego poczÄ…tku rzetelnie zakuwaÅ‚ wiedzÄ™. BywaÅ‚ regularnie na wszystkich wykÅ‚adach, na których my, leserzy, bywaliÅ›my sporadycznie i okazjonalnie. MiaÅ‚ nawet swoje staÅ‚e miejsce na sali wykÅ‚adowej, nieodlegÅ‚e od katedry wykÅ‚adowców tak, aby mógÅ‚ chÅ‚onąć wszystkie Å›wiatÅ‚e ich mÄ…droÅ›ci, gÅ‚oszone wÅ‚aÅ›nie ex cathedra. Na trzecim roku, kiedy to nieopatrznie na caÅ‚y rok siÄ™ z nim zetknÄ…Å‚em, na wykÅ‚adach otaczaÅ‚y go dwie zaprzyjaźnione z nim dziewczyny. Po prawicy siadywaÅ‚a niebrzydka, można rzec z góralska: puodchodzÄ…ca dziewcyna, zaÅ› po lewicy dość wysoka, chuda i koÅ›cista też dziewczyna, której jedynym widomym atutem byÅ‚y duże, wyraziste oczy, bodaj niebieskie. Imion ani nazwisk owych dziewczyn nigdy nie poznaÅ‚em w tamtym czasie. MuszÄ™ natomiast wspomnieć, że oto w czasie tego wspólnego z Zollem roku ta dziewczyna bardziej puodchodzÄ…ca ?, w którymÅ› momencie przestaÅ‚a siadywać po jego prawicy. OdnoszÄ™ wrażenie, że przegraÅ‚a rywalizacjÄ™ o wzglÄ™dy Andrzeja Zolla i siÄ™ z bólem serca ulotniÅ‚a. Za to ta wieszakowata, po lewicy, której my, leserzy, przydaliÅ›my przezwisko NASZA SZKAPA, co dobrze Å›wiadczyÅ‚o o naszej znajomoÅ›ci szkolnych lektur, trwaÅ‚a nadal konsekwentnie i do dziÅ› jest jego jedynÄ… żonÄ… i matkÄ… ich jedynego syna, który – podobnie jak tatuÅ› – zaczyna robić karierÄ™ naukowÄ…, również na UJ-ocie i także na Wydziale Prawa, o czym dowiedziaÅ‚em siÄ™ nie tak dawno temu z jakiegoÅ› programu telewizyjnego. Podczas studiów Andrzej Zoll zaÅ‚ożyÅ‚ wzglÄ™dnie dziaÅ‚aÅ‚ w jakimÅ› tam kole naukowym. Jednak i on dobrze już wtedy kombinowaÅ‚. Nie pchaÅ‚ siÄ™ za przykÅ‚adem swego dziada Fryderyka do 2 Katedr Prawa Cywilnego, bo w nich byÅ‚o zatrzÄ™sienie profesorów, docentów, doktorów i magistrów, zdecydowaÅ‚ siÄ™ na specjalizacjÄ™ w prawie karnym materialnym, gdzie byÅ‚ tylko stary już i zrehabilitowany dopiero po październiku 1956 r. profesor WÅ‚adysÅ‚aw Wolter i asystentka, Å‚agodna mężatka dwojga nazwisk, z których jedno brzmiaÅ‚o o ile siÄ™ nie mylÄ™ Gryszkowa, a z którÄ… miaÅ‚em w swoim czasie ćwiczenia oraz wyjÄ…tkowo brzydki, nÄ™dznie odziany i mieszkajÄ…cy w Domu Studenckim „Å»aczek” mÅ‚ody asystent o nazwisku MÄ…cior, który swoje uzasadnione w peÅ‚ni kompleksy leczyÅ‚, pastwiÄ…c siÄ™ podczas ćwiczeÅ„ nad studentami zwÅ‚aszcza, co przystojniejszymi. Ta dwójka nie byÅ‚a dla Zolla, majÄ…cego tak wspaniaÅ‚ego antenata, żadnÄ… konkurencjÄ… na drodze do tytuÅ‚u profesorskiego w niezbyt odlegÅ‚ej przyszÅ‚oÅ›ci.
   
   Ostatni kontakt wizualny na żywo z Andrzejem Zollem miaÅ‚em przed kilkunastu już laty na pogrzebie mojego sÄ…siada z ulicy Solskiego, profesora Wojciecha Bartla, podczas tego pogrzebu, po spojrzeniu Zolla zorientowaÅ‚em siÄ™, że mnie skojarzyÅ‚, jednak nie pamiÄ™tam, czy kiwnÄ™liÅ›my sobie gÅ‚owami ?
   
   Na pogrzeby ci ja raczej nie chodzÄ™
   bo z nieboszczykami mi nie po drodze
   Do tego stopnia nie chodzÄ™ ci ja nijak,
   Å¼e nawet bym siÄ™ cieszyÅ‚, gdyby sczezÅ‚
   menel osiedlowy nomen+omen
   Olek Kwas o ksywie
   PIERWSZY W WIOSZE PIJAK @$
   Wtedy w swoim imieniu, że obróciÅ‚ siÄ™
   na nice,
   wdowie Jolce kondolencje zÅ‚ożyÅ‚bym
   szczerze ?
   I w porozumieniu siÄ™ z niÄ… na barierze,
   na wszelki wypadek daÅ‚bym do użycia
   poÅ›wiÄ™conÄ… Å›wiÄ™tojebliwÄ… do kresu życia
   GROMNICĘ +
   Ale czasem kogoÅ› mam w tak dobrej pamiÄ™ci,
   Å¼e idÄ™, bo imiÄ™ jego na wieki niech siÄ™ Å›wiÄ™ci +
   A jeÅ›li w wymiarze ostatecznym idzie o mnie,
   to we wÅ‚aÅ›ciwym czasie na cmentarz zaniosÄ…...
   godnie i nade wszystko...wygodnie !@+
   
   Teraz opowiem o swoim caÅ‚orocznym kontakcie na trzecim roku Prawa, podczas ćwiczeÅ„ z postÄ™powania karnego, z ówczesnym asystentem StanisÅ‚awem Waltosiem, zakoÅ„czonych pewnym zdarzeniem, z którego wszakże wyszedÅ‚em bez szwanku, a z którego do dziÅ›, jako byÅ‚y leser jestem dumny.
    O Andrzej Zollu powiem jeszcze tylko tyle, że byÅ‚ głównym propagatorem zniesienia w wiosze kary Å›mierci w sytuacji, kiedy w gangsterskim systemie usrojowo-ekosromiczno-sroÅ‚ecznym, jakim jest srapisralizm i to w jego wersji dzikiej, pojawiÅ‚y siÄ™ i staÅ‚y plagÄ… spoÅ‚ecznÄ… typy i rodzaje przestÄ™pstw, o jakich na przestrzeni istnienia Peerelu i Drugiej Polski, nawet siÄ™ nie Å›niÅ‚o
   
   O StanisÅ‚awie Waltosiu, powiem tylko tyle, że wprawdzie w swoim czasie nie daÅ‚ mi zaliczenia z ćwiczeÅ„ z zakresu postÄ™powania karnego, za karÄ™ iż na tych ćwiczeniach, zamiast pilnie uważać na jego mÄ…dre wywody naukowe, zabawialiÅ›my siÄ™ wesoÅ‚o z mojÄ… miÅ‚oÅ›ciÄ… studenckÄ… TeresÄ… C. Na szczęście bardzo odległą od tej Teresy, co to od dzieciÄ…tka Jezus. Ta moja Teresa byÅ‚a nawet odlegÅ‚a od dzieciÄ…tka Krezus, bo wobec mnie caÅ‚kiem bezinteresowna i wcale nie polujÄ…ca na kasÄ™, co w dzisiejszych parszywej popkurwtury czasach staÅ‚o siÄ™ niemal powszechnÄ… normÄ…...
   A to, że nie daÅ‚ mi zaliczenia, zaÅ› Teresie kazaÅ‚ ewentualnie na zaliczenie zdawać kolokwium z caÅ‚ego materialu, wisialo nam dokÅ‚adnie, bo wg ówczesnego regulaminu te zajÄ™cia byÅ‚y dla nas dodatkowymi, tak nas wszelki wypadek, bo wymaganÄ… ilość zaliczeÅ„ obowiÄ…zkowych już mieliÅ›my.
   
   Ale zacny Wojciech Maria Bartel byÅ‚ moim bliskim sÄ…siadem z sÄ…siedniej kamienicy, przy ówczesnej ul. S*** 24 i widywaÅ‚em go codziennie niemal, gdy wyszedÅ‚ na balkon, by coÅ› z niego zabrać, wyrÄ™czajÄ…c swojÄ… mamÄ™ lub ciociÄ™, z którymi zamieszkiwaÅ‚ do koÅ„ca ich dni, bÄ™dÄ…c starym kawalerem. To nie byÅ‚by jeszcze wystarczajÄ…cy powód do udziaÅ‚u w Jego pogrzebie. Ale Jego ojciec przed wybuchem II wojny Å›wiatowej byÅ‚ starszym kolegÄ… z pracy w nieodlegÅ‚ej Komunalnej Kasie OszczÄ™dnoÅ›ci m. Krakowa mojego Ojca wg relacji mojej Mamy, a z racji zbieżnoÅ›ci nazwisk nadano mu nawet przydomek PREMIERA ?
   Poniżej z Wikipedii Å›wiadomie tendencyjnie wybrany fragmencik z dÅ‚ugiej i raczej chlubnej biografii innej osoby, noszÄ…cej godnie nazwisko Bartel...
   
   (...) RzÄ…d Bartla skÅ‚adaÅ‚ siÄ™ w wiÄ™kszoÅ›ci z osób nie zwiÄ…zanych z jakimikolwiek partiami politycznymi (cztery z nich już wczeÅ›niej piastowaÅ‚y stanowiska ministerialne). Ideowo okreÅ›lany byÅ‚ jako centrowy – premier wykluczyÅ‚ przy tworzeniu gabinetu zarówno przywódców prawicy, jak i lewicy. Sam Bartel objÄ…Å‚ tekÄ™ ministra kolei, a PiÅ‚sudski zostaÅ‚ ministrem spraw wojskowych. UkÅ‚ad taki wzburzyÅ‚ przede wszystkim PolskÄ… PartiÄ™ SocjalistycznÄ…, która poparÅ‚a zamach. W ten sposób PiÅ‚sudski daÅ‚ jej jednak do zrozumienia, że nie czuje siÄ™ zobowiÄ…zany do wdziÄ™cznoÅ›ci[10].
   16 maja 1926 premier Bartel wygÅ‚osiÅ‚ oÅ›wiadczenie, w którym zawarÅ‚ podstawowe zaÅ‚ożenia swej polityki. StwierdziÅ‚, że gabinet przejÄ…Å‚ wÅ‚adzÄ™ zgodnie z prawem, nie naruszajÄ…c konstytucyjnego porzÄ…dku. WezwaÅ‚ także do zachowania spokoju, ciężkiej pracy i poÅ›wiÄ™cenia na rzecz ojczyzny. JednoczeÅ›nie obiecaÅ‚ usuniÄ™cie ze stanowisk paÅ„stwowych i życia politycznego ludzi niekompetentnych i skorumpowanych. Za wzór moralny Bartel obraÅ‚ sobie osobÄ™ Józefa PiÅ‚sudskiego, który miaÅ‚ udzielać premierowi wskazówek co do kierunku prowadzonej polityki[10].
   Bartel podsunÄ…Å‚ PiÅ‚sudskiemu kandydaturÄ™ Ignacego MoÅ›cickiego na stanowisko gÅ‚owy paÅ„stwa, który również byÅ‚ profesorem Politechniki Lwowskiej. RzÄ…d Bartla prowadziÅ‚ bardzo aktywnÄ… dziaÅ‚alność, zbierajÄ…c siÄ™ co drugi dzieÅ„, a w pewnych okresach codziennie. 4 czerwca 1926 MoÅ›cicki zostaÅ‚ wybrany na prezydenta Polski, wobec czego Bartel podaÅ‚ siÄ™ do dymisji, wraz z caÅ‚ym gabinetem. Nowa gÅ‚owa paÅ„stwa ponownie desygnowaÅ‚a go na premiera[6]. (…)
   Jacek placek byle jaki ? Ale za to zvyciÄ™ski na miarÄ™ Nike z Samo... sraki @ któremu od sransforsracji wywracajÄ… siÄ™ w próżnym z gÅ‚odu kaÅ‚dunie z olejem siedmiu zÅ‚odziei FLAKI @+
   26.04.2011
   A godzina nadania stanie siÄ™ ważna, w Godzinie Osratecznego rozliczenia tej caÅ‚ej BANDY oraz przez iloraz KLESZEJ GADZINY od wspólnej GRANDY @+
   Powiedz NIE cenzurze w internecie ! Czarne sutenery i kapÅ‚ony sutanniarze w owczej skórze! Od Krezusa, Kryzysa, Åšw. Mamony + i Åšw. Hipokryzji + czarne barany @ Co Wandzie PuÅ‚tawskiej pół dziewicy wciskajÄ… pod spódnicÄ™ poÅ›wiÄ™cone BANANY + Na Krezusa rany ? O, raaany ! …
   Dodaj nowy komentarz
   Próbny balon prywaty PrzesyÅ‚am podobnie dÅ‚ugi materiaÅ‚ tekstowy, jak dÅ‚ugi byÅ‚ ...
   Jacek placek 27-04-2011 16:59
   C.d. sprawy wÄ…tpiÄ™ czy nastupit ?

ODPOWIEDZ



Wydawca portalu HOTNEWS.pl nie ponosi odpowiedzialno¶ci za tre¶ci  zamieszczane przez u¿ytkowników tej¿e strony. Osoby zamieszczaj±ce wypowiedzi naruszaj±ce prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mog± ponie¶æ z tego tytu³u odpowiedzialno¶æ karn± lub cywiln±.



Nieprzerwanie od 2004 roku!

PARTNERZY:
Stanis³aw Michalkiewicz
Nasze kana³y RSS:
g³ówny
O NAS:
REKLAMA:
zobacz ofertê